Minister w sumie też, a juz tym bardziej prezio, albo jakiś tam wódz narodu. Byleby tylko byli z pisu, albo mieli starą lub szwagra z tej szemranej partyjki cudaków.
Sporo biurowców w Warszawie jest w rękach słodziaków z Archidiecezji Warszawskiej. Obracają ogromnymi pieniędzmi, bez żadnych ciekawskich oczu państwa polskiego. Można powiedzieć, że centrum jest ICH.
Dziwna nowomowa. Kiedyś był de**l, ła***k, nie wymyślano tyłu nowych słów.