Z Ukrainą nie mamy nic wspólnego? Tak, rzeczywiście "nic" - z wyjątkiem historii, granicy, wymiany handlowej, turystycznej itp., a przede wszystkim interesów strategicznych w kontekście Rosji. Ludobójstwo było dokonane przez nacjonalistów ukraińskich i część miejscowej ludności a nie przez "kraj", który wówczas nie istniał, bo przed wojną był podzielony między Polskę (później pod okupacją III Rzeszy) i ZSRR.
Spokojnie, osobnik jest gwarantem, że nic z tego nie wyjdzie, tak jak z ostrołęcką elektrownią. Najważniejszy w tym jest przepływ kasy i w czyjej kieszeni ona wyląduje, kto się wzbogaci i będzie miał się z pyszna. A sama elektrownia to marginalna sprawa.
Stara ci**a obsrała zbroję.