Jakoś jak byłem normalnie "przeziębiony" nie potrzebowałem respiratora, wystarczyły chusteczki i apap. A po przechorowaniu nie potrzebowałem rehabilitacji. Po przeziębieniu nie umiera 50 000 ludzi. To 5 000 razy więcej niż w katastrofie smoleńskiej.
Żadna tam nowość - już dawniej się wielokrotnie tak zdarzało, że do innych krajów jechali ludzie znający z języków obcych tylko ruski, i nie mieli pojęcia o tamtejszej kulturze.
So tego cham i prostak, czego garnitur nie zmieni.