Ja mam w rodzinie 3 nauczycielki. Praca poza pensum, przy tablicy to góra 2 godzinie tygodniowo, dodatkowo, co daje 20 godzin, czyli pół etatu. Jak ktoś policzy ich wolne i pensje, to godzinowo wyjdzie, że zarabiają więcej niż 10k miesięcznie. Pamiętam, jak de**l Czarnek chciał podnieść pensje, ale dodać tylko 2 godziny w tygodniu i go prawie zjedli. Nie przemęczają się. Natomiast pamiętam, jak za komuny to ksiądz namawiał, aby przychodzić na religię do kościoła. Nikt im nic nie płacił. Nie mylmy pracy z powołaniem lub jego udawaniem.
Nie przypuszczałem, że te czyny są karane we wschodniej Polsce.