W sumie nie wiem, który był gorszy. Co prawda jeden miał rodzinę, wobec tego zmuszony był, zapewne przez małżonkę, do pewnej uległości wobec np. prawa do aborcji, nie zmienia to jednak faktu, że politykiem był tak miernym jak pogoda w listopadzie. Drugi natomiast, postarał się, żeby jego homoseksualne akta zakończyły żywot w ogniu palonych przez SB akt i zdefiniował się jako miłośnik kotów, fakt ZASPANIA na stan wojenny pominę, bo dla akolitów kretyństwa i tak będzie bohaterski. Na prawdę nie wiem, kiedy Naród wreszcie zda sobie sprawę z tego, że jest na prostej drodze Niemcy=Włochy=ZSRR.
Teraz się śmiejesz z obrzędów religijnych, nie szanując innych będących wokół ciebie, a za chwilę sam będziesz skomlał by cie ci inni tolerowali, a za jakiś czas jak będziesz w biedzie to sobie przypomnisz by też się pomodlić. Nie wyzywaj innych, nie traktuj tak jak sam nie chcesz być traktowany, bo na starość zostaniesz wrednym zepsutym typem jak pan prezes.
Wystarczy powiedzieć że idziesz z kościoła... Proste