Ja miałem takich "fachowców" , jak mi dom kończyli robić. Przyszli zięć z teściem (dosłownie), a teść z nożykiem do masła, wzięli sobie bez pytania moją folią i na dachu przybijali małe, krótkie z dużą główką miedziane gwoździe, musiałem ich ciągle pilnować, raz chcieli z****** nam solary z dachu. Jeszcze inni mi zburzyli ścianę, więc trzeba było od nowa ją stawiać...
Wiesniaki do paki.