Uważam, że problemem jest nie tyle rodzaj diety, co sposób jej wprowadzania. To nie minister decyduje, co maja jeść obywatele, tylko obywatele maja decydować, co ma jeść minister. Całkowicie się próbuje odwracać kota ogonem.
A bułka kupiona za pieniądze podatników u handlarza bronią, czy instruktora narciarskiego za nierządu prawicy była w wysokości jednego saisna, czy więcej?
Po pierwsze wiara, a bandycka organizacja draq queen to dwie różne kwestie. A po drugie, ktoś, gdzieś kiedyś pisał, że KO całkowicie przeciw religii? Czy raczej chodzi o normalizację relacji?
Kuchnia indyjska to prawdziwy raj dla wegetarian i wegan, a jej wyjątkowość doceniają smakosze na całym świecie. Ogromna część Indii od tysiącleci nie je mięsa z powodów religijnych (głównie hinduizm i dżinizm). Dzięki temu przepisy bezmięsne rozwijały się tam naturalnie i osiągnęły absolutne mistrzostwo. Podstawą potraw są warzywa strączkowe (soczewica, ciecierzyca, fasola), które świetnie zastępują mięso i sprawiają, że posiłki są sycące.
Uważam, że problemem jest nie tyle rodzaj diety, co sposób jej wprowadzania. To nie minister decyduje, co maja jeść obywatele, tylko obywatele maja decydować, co ma jeść minister. Całkowicie się próbuje odwracać kota ogonem.