Powiem krótko: rozumiem gościa - po kupnie nowego auta w ciągu półtora miesiąca zahaczono mi je na parkingach pod marketami 3 razy. Raz drzwi - zdarty lakier innymi drzwiami, drugi raz ktoś zderzakiem przerysował tylny zderzak, część karoserii przy nim i felgę, trzeci raz wgniotka od nie wiem czego - chyba wózka sklepowego. Za każdym razem żadnej kartki ani sprawcy. Kamery nie obejmowały auta. Dziękuję dobranoc. Palić na stosie kurestwo to mało.
U mojego tescia na wsi też jest taki burak.Pod kościół pod samą bramę .Pod biedrę też.W ośrodku zdrowia raz zaparkował.Wreszcie ktoś mu lexusa kwasem polał .I już się parkować nauczył..:)
Chyba pomyliłeś obrazki, albo masz problem z BMW. Gość opuścił przejazd, a rogatki JESZCZE opadają, czyli gdy wjeżdżał, mogły być podniesione - dość szeroki ten przejazd
Zamieniłbyś się?