Tomasz Lis umarł i poszedł do nieba (załóżmy). Powitał go Bóg i rzekł:
- Tomaszu, możesz zadać jedno pytanie.
- Czy wybory w 2025 były sfałszowane? - Zapytał Tomasz.
- Nie - odpowiedział Bóg.
"Cholera, to sięga dalej niż myślałem" pomyślał Tomasz.
W lewej ręce powinien mieć tacę kelnera, a na niej snusa, zdjęcia dwóch panienek w negliżu (do wyboru brunetka i blondynka), weto na dowolny temat i ułaskawienie in blanco.
Kto komu, nie wiem komu i co chce oddać ten na dole ale wiem że ten i góry nasz kraj migrantom i chce żeby było tak wspaniale jak na Wyspach brytyjskich, albo na zachodzie Europy
Lepiej okraść powodzian, zadłużyć NFZ, bronić złodziejskich lekarzy, doić Polaków na paliwie i zadłużać państwo. Wtedy jest lewacko, demokratycznie i jakże europejsko. Banda hipokrytów lewackich.
A jednak Jarosław lubił przed nim klękać