Dwa dzbany pojechały do Kijowa i ogłoszą ich w Lechistanie bohaterami i kolejne wybory mają w kieszeni. Natomiast tusek pojechał na Węgry i sciskał się z typkiem z proputinowskiej partii a przez niektóre kręgi uważanej nawet za neonazistowską, niejakim Peterem Jakabem. Strzał w kolano. Jak ta opozycja w Polsce ma wygrać i coś zmienić, skoro sami się podkładają pisowi.
Z naszego punktu widzenia, każdy rosyjski czołg unieszkodliwiony w Ukrainie nigdy nie pojawi się na naszych granicach lub w Polsce. Rubelki się nie przydadzą jak Rosja się zadomowi w Polsce
Dobre