W sumie dość ciekawa sprawa. Wygląda na to, że zamachowiec to profesjonalista, broń oraz miejsce z którego strzelał, potwierdzają to w 100%. Dziwnym więc jest to, że: służby nie zabezpieczyły dachu i nie uniemożliwiły "czystego strzału", zamachowiec trafił w ucho, choć bez problemów mógł trafić bezpośrednio w głowę. Do tego, zachowanie Trumpa - raczej dziwne. Pamiętać należy, że przeciętny Amerykanin jest zwykle głupszy od pisowca, uwierzy we wszystko i nawet jeśli była to ustawka samego Trumpa i tak Trump ma wygraną w kieszeni. Chyba że, wymienią Bidena, ale to raczej wątpliwe.
Twe słowa brzmiałyby wiarygodniej nie w ustach buddyjskiego mnicha, a w ustach papistowskiego klechy. "