Każdy kto słyszał o losie dzieci, na których drodze do szczęścia stanął ksiądz i nadal chodzi do kościoła, jest dla mnie tym z zanurzonym, z własnego wyboru, nosem psiakiem. Dlatego też takie psiaki omijam, by nie starały się lizać mi twarzy, a innych ostrzegam przed lizaniem.
To Krystian czy Mariusz? Chłop się nie może zdecydować jak ma się nazywać...