Żona kumpla pracuje w restauracji, pewnego razu przyjmowała zamówienie na jakąś imprezę (chyba wesele). Gdy ustalono szczegóły dotyczące jedzenia padło pytanie o alkohol: "Pijecie jak ludzie czy jak swinie?". Na to oni "Co też pani wygaduje, oczywiście jak ludzie!" na to ona "a, czyli bez umiaru", na to oni: "a jaka jest różnica między ludźmi a św***ami w tym przyadku? -"Św***e mają umiar"
Najpierw trzeba je mieć a ten sprzedawczyk chyba go nie ma