Przejście przez kanały powinno być obowiązkowym punktem zwiedzania Muzeum Powstania Warszawskiego. Wówczas być może dzieciarnia zrozumiałaby, że wojna to nie gra komputerowa.
W sumie nie wiem, który był gorszy. Co prawda jeden miał rodzinę, wobec tego zmuszony był, zapewne przez małżonkę, do pewnej uległości wobec np. prawa do aborcji, nie zmienia to jednak faktu, że politykiem był tak miernym jak pogoda w listopadzie. Drugi natomiast, postarał się, żeby jego homoseksualne akta zakończyły żywot w ogniu palonych przez SB akt i zdefiniował się jako miłośnik kotów, fakt ZASPANIA na stan wojenny pominę, bo dla akolitów kretyństwa i tak będzie bohaterski. Na prawdę nie wiem, kiedy Naród wreszcie zda sobie sprawę z tego, że jest na prostej drodze Niemcy=Włochy=ZSRR.
Nie w 2044 tylko 2021 :-)