Oni nie muszą. Prawie każde dziecko z niekatolickiego domu wie, że na tych zboczeńców trzeba uważać. Te z rodzin wierzących, że ogień parzy, często dowiadują się o tym, gdy je ból spotyka. Nie ma nic gorszego od rozmodlonego rodzica, który jest przekonany, że widocznie jego Bóg tak chciał. A dzieciak nie ma co kwilić, bo i tak do ślubu kościelnego się zagoi.
Jakie rąsiunie nie skalane pracą fizyczną, ta mordeczka wypieszczona i okrąglutka, ten brzusiu niczym hangar na ptaszynę, a ta łepetynka w atłasach, hmmmm🤨 Tylko, do cho*ery, co to ma wspólnego z Mistrzem?
Wszystko poswiecone i zawierzone Krolestwu Jezusa i Marfyii, zawsze dziewicy...w tym domu wariatow!