Tu chodzi o monopol. Kościół nazywa SWOJE magiczne rytuały innymi określeniami (np. "sakrament") niż analogiczne magiczne rytuały innych kultów, nadając tym "obcym" nazwy nacechowane negatywnie (np. "czarna magia", "pogański rytuał"). Jak się modlisz do napletka świętego Jarozbawa, to jest to dobre, mądre i zbawienne. Jak medytujesz przy jodze, to jest to prosta droga do opętania przez szatana (autentyczna teza współczesnych egzorcystów).
To nie tak jak przedstawia Pan Adam. Kleru nie będę bronił. Są w nim różni ludzie, jak wszędzie i w każdej profesji.
Natomiast jeśli chodzi o Boga to wiem z własnego doświadczenia, że istnieje. Przypomnę również dla przykładu księdza Kaczkowskiego,
który uznawał symbolikę przeistoczenia i nie brał jej dosłownie. Dla mnie również to symbol, ale bardzo ważny. Idę na procesję bo chcę, nikt mnie nie zmusza. Przede wszystkim szanujmy się na wzajem. Każdy ma prawo wierzyć w co chce i jak chce. Oby nie naruszał godności innych ludzi. Moja relacja z Bogiem jest bardzo osobista. I nie podlega wpływom
Tu chodzi o monopol. Kościół nazywa SWOJE magiczne rytuały innymi określeniami (np. "sakrament") niż analogiczne magiczne rytuały innych kultów, nadając tym "obcym" nazwy nacechowane negatywnie (np. "czarna magia", "pogański rytuał"). Jak się modlisz do napletka świętego Jarozbawa, to jest to dobre, mądre i zbawienne. Jak medytujesz przy jodze, to jest to prosta droga do opętania przez szatana (autentyczna teza współczesnych egzorcystów).