Ale jacy to kibice, którzy sami przyznają że na mecze chodzą nie po to żeby je oglądać, tylko żeby się naparzać? To ja jestem w takim razie samarytanin, tyle że jak podchodzi do mnie potrzebujący to mu chlastam nożem po gardle. Co to za logika nazewnictwa?
Ale jacy to kibice, którzy sami przyznają że na mecze chodzą nie po to żeby je oglądać, tylko żeby się naparzać? To ja jestem w takim razie samarytanin, tyle że jak podchodzi do mnie potrzebujący to mu chlastam nożem po gardle. Co to za logika nazewnictwa?