Karyna, nie Karyna, ale jakiś rozsądek ma. O ile to nie fejk... Miałem wśród znajomych kilku takich kochasiów. Im bardziej zapewniali dziwuchy o swojej miłości, przynosili kwiatki, trzymali za rączkę tym bardziej rozstawali się z hukiem, zdradzali...
czy da się to odzobaczyć jakoś?