W waszych Lidlach też tak jest, że kasjerzy są jak roboty? U mnie jest tak, że jak kasują moje zakupy to nie ma z nimi kontaktu, a jak coś mówią to nie do mnie tylko do kogoś przez interkom... Na koniec nawet nie podają sumy tylko patrzą na mnie co wyciągnę czyli czy zapłacę kartą, blikiem, lidlpayem czy gotówką. Po czym od razu zaczynają kasować następnego klienta. Niby mi to nie przeszkadza ale czuję się jakoś dziwnie.
Wstawka fejkiem zalatuje. Czy aby na pewno za brak maseczki? W samochodzie z dzieckiem i żoną/matką/kochanką nawet wg tych bezpodstawnych przepisów nie trzeba mieć maseczki. Teraz wszystko można wrzucić i podpisać "bo nie miał maseczki". W pierwszej fali też zostałem "zaczepiony" za brak maseczki. Dałem dokumenty, chwilę pogadaliśmy na temat i spokojnie się rozeszliśmy. żadnych mandatów, żadnego glebowania.
kaczu, usiądź sobie, będzie bezpieczniej