Uważam, że problemem jest nie tyle rodzaj diety, co sposób jej wprowadzania. To nie minister decyduje, co maja jeść obywatele, tylko obywatele maja decydować, co ma jeść minister. Całkowicie się próbuje odwracać kota ogonem.
A bułka kupiona za pieniądze podatników u handlarza bronią, czy instruktora narciarskiego za nierządu prawicy była w wysokości jednego saisna, czy więcej?
Uważam, że problemem jest nie tyle rodzaj diety, co sposób jej wprowadzania. To nie minister decyduje, co maja jeść obywatele, tylko obywatele maja decydować, co ma jeść minister. Całkowicie się próbuje odwracać kota ogonem.