Ja widziałem jak na ruchliwej ulicy w Warszawie pewien sfrustrowany kierowca pogonił żebraka (poruszającego się na czymś imitującym wózek towarowy, na kolanach siedział) i wyobraźcie sobie, że ów żebrak uciekał na własnych nogach. Dodam, że jego proceder trwał całe 2 lata (bez okresu zimowego) na tej ulicy. Potem nigdy go już nie widziałem... pewnie przeniósł się gdzie indziej.
Kto powiedział,że mam w głowie tylko piłkę nożną?