gość siedzie tyłem, opowiada o przekrętach konkretnych ludzi w temacie budowania fikcyjnych zasięgów przez w zasadzie fikcyjne fundacje jednocześnie nie wymienia żadnego przykładu takiego działania. Tym sposobem można powiedzieć wszystko o każdym... To może jakieś fakty podacie bez opowieści?
Czy kogoś to jeszcze dziwi? Przecież tam prawie wszyscy albo koneserzy kakaa, albo zakompleksieni dewianci z obawami odrzucenia przez kobiety. I potem udają bohaterów wobec biednych, wykorzystywanych dzieci.
Aż dziw, że w Polsacie takie rzeczy.