Takie 'plany' wyjazdowe świetnie odzwierciedla taki dialog: -Znów chciałbym pojechać pozwiedzać piramidy inkaskie. -A już tam byłeś? -Nie, ale już raz chciałem.
Jak to po zrobieniniu niczego a kto oddychał i żył nadal? Myślą prawaki ze to tak lekko utrzymywać się przy zyciciu. Już ja zna takiich co mają swoje biznesy gdy przychodziisz do roboty bo masz umowę zlecenie. Jak to ja mam wracać do domu bez zapłaty bo niiby nic nie zrobiłe? A kto tu przyszedł? A kto wstał o 6 rano? To wszystko to nic? Samo to ze jesteś gdzieś gotowy do robienia czegoś to już jest coś. I powiinnii za to prawaki kapitaliiści płacić. Nie od czasu gdy pojawiasz się w pracy a godziinę wcześnej gdy szukujesz sę do wyjściia do pracy!
Dobry gość dobry z takim podejściem to tylko ręczny mu zostaję no i zaoszczędzona herbata.