No i jeszcze na dokładkę ludzie, do których nie docierało, co to znaczy "teren prywatny" i z uporem maniaka mi wmawiali, że mój podjazd to droga państwowa i prowadzi do jakiegoś celu. Owszem, prowadzi, do mojego domu. A i tak potem objeżdżali wioskę dookoła, żeby mi się wpieprzyć do sadu. jak wjechali? centralnie przez pole, a jakże... i pretensje, że nie pozwalam na sr***e pod moim płotem... nikomu nie życzę takiej przeprawy z bandą buców
No i jeszcze na dokładkę ludzie, do których nie docierało, co to znaczy "teren prywatny" i z uporem maniaka mi wmawiali, że mój podjazd to droga państwowa i prowadzi do jakiegoś celu. Owszem, prowadzi, do mojego domu. A i tak potem objeżdżali wioskę dookoła, żeby mi się wpieprzyć do sadu. jak wjechali? centralnie przez pole, a jakże... i pretensje, że nie pozwalam na sr***e pod moim płotem... nikomu nie życzę takiej przeprawy z bandą buców