Przyznam ze za wami nie nadążam drodzy rodacy i rodziciele. Najpierw była wasza s**czka żeby wywalić ze szkół wszystko co słodkie, barwione, tłuste, sztuczne itp, a zostawić tylko warzywa i owoce bo zdrowe. Więc poczyniono zmiany. Jednak gdy okazało się że w szkole można nabyć tylko "obierki" (ale zdrowe) to zaczęła się druga s**czka rodziców. Ta przeciwko temu zakazowi, bo nie można kupić słodkich buł i dzieciaki przymuszone są jak króliki wpierniczać marchewę. W związku z tym poważnie się zastanawiam czy was nie popier...o po całości. Bo logika to na pewno jest wam obca.
Jeszcze sa normalni ludzie