Instruktora miałem takiego jakich mało.Nauczył mnie jeździć porządnie,bezpiecznie,zgodnie z przepisami.Zaś EGZAMINATOR tragedia!Egzamin, przede mną"zebra",lewa: autobus na przystanku,prawa: pieszy zapier*alający w kierunku autobusu niczym struś pędziwiatr.Ja po hamulcu... słusznie-ten gość nawet nie zerknął na jezdnię,zanim na nią wbiegł.Ale co? BŁĄD!!!Zatamowałem ruch!!Powinienem był jechać,bo póki pieszego nie ma na"zebrze"to nie ma pierwszeństwa.Prawo jazdy egzaminator może ma(jak większość kierowców na naszych drogach) ale mózgu na pewno nie(jak większość kierowców na n
dobre