A co do obiadów w szkole, i tak za nie w jakiś sposób zapłacisz. Jeżeli obiady są najzwyczajniej kupowane przez rodziców, płacą oni za to samo wyżywienie za które zapłaciliby też w domu. Jeżeli nie podoba im się, mogą zapakować bąbelkowi śniadanie lub zamówić mu dowóz na przerwie. A gdyby rząd miał takie żarło zapewnić, to serwowali by taki sam syf jak w więzieniu - tanio i byle jak, a zapłaciliby wszyscy, nawet ci co nie korzystają lub w ogóle dzieci nie mają. Swoją drogą model szkolnictwa do złudzenia przypominający zakład karny zawsze będzie miał podobne problemy.
pobiegl do apteki po wegiel na wstrzymanie ;p