I dokładnie ci sami ludzie, którzy tytułują swoich ulubieńców "profesorami" (Czarnek, Pawłowicz, L. Kaczyński itd.) tylko dlatego, że wykładają lub wykładali na jakiejś uczelni, z uporem maniaka do końca życia będą wyśmiewać tytułowanie profesorem Władysława Bartoszewskiego, choć też był wykładowcą (również KUL a do tego na trzech niemieckich uniwersytetach). Ot, typowa prawacka hipokryzja.
Swoją drogą to zdumiewające, że od 30 lat policja starała się budować nowy, lepszy wizerunek w społeczeństwie, odcinając się od swojej poprzedniczki, robiąc kampanie PR-owe, czy po prostu codzienną ofiarną pracą porządnych funkcjonariuszy. A tu przyszedł pan Kaczyński i sru! Odbudowana międzynarodowa reputacja Polski - sru! Odbudowywana reputacja wymiaru sprawiedliwości - sru! Niezbyt wysoka reputacja mediów publicznych - sru na samo dno. I wszystko po to, by Słońce Narodu było w lepszym nastroju.
W punkt!