Zrozum, że taka praca nic nie daje dla gospodarki, jest tylko obciążeniem, właśnie dlatego nie ma kasy na szkołę czy porządny szpital, bo utrzymujemy z podatków wyborców PO. już lepiej dla Polski by było jakby ci ludzie na zasiłku siedzieli. Kiedyś urząd gminy mieścił się w pięciu pokojach, teraz ma ze 300 pomieszczeń, przynajmniej w mojej miejscowości i w każdym ze 4 osoby siedzą.
angelab81. Ja jestem wychowawcą w domu dziecka, nie generalizuj.
Sam nie cierpię urzędników bo mam z nimi do czynienia dość często ale nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
Na tym to polega, że co piąty Polak ZAWSZE zagłosuje na PO, bo będzie się bał że przyjdzie inna ekipa i zlikwiduje mu miejsce pracy. To są właśnie ci, którym żyje się lepiej. Armia urzędników od 2007 roku wzrosła o 1,3 mln etatów, co daje razem z ich najbliższymi gwarantowane 30% w każdych wyborach przy niskiej frekwencji. Oni pójdą zawsze głosować.
Państwowe posady to nie tylko urzędnicy.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
taaa, i najlepiej zwolnic wszystkich wtedy bezrobocie będzie 35%
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zrozum, że taka praca nic nie daje dla gospodarki, jest tylko obciążeniem, właśnie dlatego nie ma kasy na szkołę czy porządny szpital, bo utrzymujemy z podatków wyborców PO. już lepiej dla Polski by było jakby ci ludzie na zasiłku siedzieli. Kiedyś urząd gminy mieścił się w pięciu pokojach, teraz ma ze 300 pomieszczeń, przynajmniej w mojej miejscowości i w każdym ze 4 osoby siedzą.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie, lepiej zatrudnić WSZYSTKICH bezrobotnych na państwowych posadach. Wtedy bezrobocie będzie 0% i będzie raj, nie?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
angelab81. Ja jestem wychowawcą w domu dziecka, nie generalizuj. Sam nie cierpię urzędników bo mam z nimi do czynienia dość często ale nie wrzucaj wszystkich do jednego worka.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Na tym to polega, że co piąty Polak ZAWSZE zagłosuje na PO, bo będzie się bał że przyjdzie inna ekipa i zlikwiduje mu miejsce pracy. To są właśnie ci, którym żyje się lepiej. Armia urzędników od 2007 roku wzrosła o 1,3 mln etatów, co daje razem z ich najbliższymi gwarantowane 30% w każdych wyborach przy niskiej frekwencji. Oni pójdą zawsze głosować.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane