Trzydzieści lat temu jeździłem w takim tłoku, że wysiadanie trwało ponad kwadrans a jak ktoś miał przejść to trzeba było wysiadać albo wspinać się pod sufit. Odbiło mi wówczas, i zacząłem dodawać opóźnienia pociągów. Do 24 godzin doszedłem w połowie semestru.
Przejazd z Zduńska Wola - Karsznice do Torunia [nie pamiętam czy bezpośrednio] w latach 80tych trwał niemal 10h. Wyjazd o ~8 rano, na miejscu latem późnym wieczorem.
Taka to była PRLowska "szybka" kolej.
Na drogach jest dokładnie tak samo samochody budują prywatne firmy więc mogą już osiągać i 300km/h. Natomiast drogi są w rękach państwa i niedługo będziemy po nich jeździć max 30km/h a prawo jazdy milicja odbierać nam będą za mrugnięcie okiem, lub posmyraniu się po nosie i wszystko 'dla naszego bezpieczeństwa" rzecz jasna.
Głupi, zawistni, malutcy ludkowie, wiecznie narzekający i opluwający wszystko i wszystkich opowiem wam coś. W latach 80-tych dojeżdżałem pociągiem do szkoły. Pociąg tzw. piętrus produkcji NRD - brud, smród, do kibla strach wejść, okna się nie otwierają, bo nie ma klamek, towarzystwo gra w karty, pali i pije jabole, ogrzewanie nie działa... Przejechałem się na tej trasie pół roku temu (samochód mi się zepsuł) - nowe tory, nowy wiadukt nowy pociąg Elf, w środku cichutko, klima, internet, automat sprzedaje bilety, czysto, wręcz sterylnie i 25 minut zamiast 40 jak kiedyś.
Jakoś mi się nie chce wierzyć z tym, że kiedyś do Oświęcimia jechało się 64 minuty. To jest 17 stacji po drodze. Jeżeli na każdej się zatrzyma na minutę żeby wsiąść i wysiąść to mamy 17 minut. Zostaje nam 47 minut na jazdę, z czego spora część to będzie przyspieszanie i hamowanie. Jeżeli podzielimy 47 minut przez 16 przystanków, wyjdzie nam niecałe 3 minuty od stacji do stacji - to jest możliwe?
a amerykanscy naukowcy dowiedli, ze mimo, ze sie stoi w pociagu, to sie jedzie
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
tory i lokomotywy to jedno - a de**lizm urzędasów to drugie. Po ciul kupować nieprzystosowane do naszych warunków i torów pociągi zagranicznej "korupcji" skoro sami mamy lepsze, szybsze, przystosowane i przede wszystkim NASZE, bez żadnych walków i nawet tańsze a wykonane dużo lepiej. i to właśnie tutaj dopatrywał bym się powodów dla których jeżdżą wolniej a są znacznie droższe niż kiedyś były
Trzydzieści lat temu jeździłem w takim tłoku, że wysiadanie trwało ponad kwadrans a jak ktoś miał przejść to trzeba było wysiadać albo wspinać się pod sufit. Odbiło mi wówczas, i zacząłem dodawać opóźnienia pociągów. Do 24 godzin doszedłem w połowie semestru.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jaki to pociąg??? Żółto- niebieski... Widzę...ale dokąd??? Do połowy!!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
wlasnie ze nie!! toć mamy pendolino, szybkie ze az szok, jezdzi na odcinku kilku km ale mamy :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za 30 lat odpowiedzialni za transport to zrozumieją.Może...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przejazd z Zduńska Wola - Karsznice do Torunia [nie pamiętam czy bezpośrednio] w latach 80tych trwał niemal 10h. Wyjazd o ~8 rano, na miejscu latem późnym wieczorem. Taka to była PRLowska "szybka" kolej.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Będzie tak dalej dopóki na stołkach będą siedzieć sami bankierzy zamiast ludzie związani z logistyką i kolejnictwem
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Na drogach jest dokładnie tak samo samochody budują prywatne firmy więc mogą już osiągać i 300km/h. Natomiast drogi są w rękach państwa i niedługo będziemy po nich jeździć max 30km/h a prawo jazdy milicja odbierać nam będą za mrugnięcie okiem, lub posmyraniu się po nosie i wszystko 'dla naszego bezpieczeństwa" rzecz jasna.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Głupi, zawistni, malutcy ludkowie, wiecznie narzekający i opluwający wszystko i wszystkich opowiem wam coś. W latach 80-tych dojeżdżałem pociągiem do szkoły. Pociąg tzw. piętrus produkcji NRD - brud, smród, do kibla strach wejść, okna się nie otwierają, bo nie ma klamek, towarzystwo gra w karty, pali i pije jabole, ogrzewanie nie działa... Przejechałem się na tej trasie pół roku temu (samochód mi się zepsuł) - nowe tory, nowy wiadukt nowy pociąg Elf, w środku cichutko, klima, internet, automat sprzedaje bilety, czysto, wręcz sterylnie i 25 minut zamiast 40 jak kiedyś.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kraków- Oświęcim...lata świetlne temu, jednostka EN57, czas jazdy 64 minuty, dzień dzisiejszy, nowy Acatus 2-czas jazdy 115 minut...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jakoś mi się nie chce wierzyć z tym, że kiedyś do Oświęcimia jechało się 64 minuty. To jest 17 stacji po drodze. Jeżeli na każdej się zatrzyma na minutę żeby wsiąść i wysiąść to mamy 17 minut. Zostaje nam 47 minut na jazdę, z czego spora część to będzie przyspieszanie i hamowanie. Jeżeli podzielimy 47 minut przez 16 przystanków, wyjdzie nam niecałe 3 minuty od stacji do stacji - to jest możliwe?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
a amerykanscy naukowcy dowiedli, ze mimo, ze sie stoi w pociagu, to sie jedzie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tory i lokomotywy to jedno - a de**lizm urzędasów to drugie. Po ciul kupować nieprzystosowane do naszych warunków i torów pociągi zagranicznej "korupcji" skoro sami mamy lepsze, szybsze, przystosowane i przede wszystkim NASZE, bez żadnych walków i nawet tańsze a wykonane dużo lepiej. i to właśnie tutaj dopatrywał bym się powodów dla których jeżdżą wolniej a są znacznie droższe niż kiedyś były
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
1.Nie licz Biznesu, bo wtedy go nie było 2.Z Krakowa do Trzebini jechało się 100 3.Z Trzebini do Oświęcimia była 80 4. To tylko 64 km
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane