tak to wyglada jak wybierzesz sobie kerunek typu mniemanologia stosowana byle tylko przedluzyc sobie dziecinstwo kosztem starych. jesli pojdziesz na kierunek gdzie jest od 5 osob na jedno miejsce wzwyz to zawsze sobie rade dasz
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Typowy obraz polskiego studenta - pijak, leń, źle wykształcony, nie znający języków obcych. Idzie na studia aby imprezować i chlać. Wybiera kierunki "modne" i łatwe, a po 5 latach staje się magistrem nic nie umienia wyższej szkoły zawodów bezużytecznych. W życiu ma postawę roszczeniową - no bo on jest MAGISTER, i mu się należy mimo tego że swych rąk dziewiczych pracą nie skalał...Niosą później swe dumne CV i chcą być menedżerami, a nie znają różnicy między paragonem a fakturą, kredytem a pożyczką. Żałosne. W akcie rozpaczy obrażają się i wyjeżdżają na zachód szorować kible.
Prof.Dr.Mgr - to tylko nic nie znaczące skróty przed nazwiskiem. Ile jest teraz wart magister? Obecnie chyba tyle samo co matura 10 lat temu... Liczy się to co umiesz, i jak wykorzystałeś te 5 lat studiów. Niestety ale rzeczywistości nie odczarujesz. Zdecydowana większość studentów w Polsce mieści się idealnie w powyższym opisie. Tylko nieliczny odsetek idzie na studia aby zdobywać wiedzę, brać czynny udział w życiu akademickim czy kulturalnym. Dawny etos studencki upadł niestety.
@analny_destruktor. Nic dodać i nic ująć w pełni się zgadzam.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Niestety społeczeństwo zachłysnęło się cudowną utopią studiów, a po ich skończeniu zderzają się z brutalną rzeczywistością. Uczelnie zdaję się dostrzegają problem, ale nic z tym nie robią, bo forsa musi się zgadzać. A sami studenci no cóż... ja na szczęście podjąłem studia w innym celu niż imprezowanie i teraz nie żałuję.
Zgodzę się z upadkiem etosu studenta i tym, że tytuł magistra się spauperyzował. To wina głównie prywatnych wyższych szkół finansów i tipsologii. W październiku czesne, a w czerwcu odbiór indeksu z zaliczeniami. Jak na PWr się zachłysnąłem imprezami to potem musiałem się nieźle napocić, żeby się utrzymać. Potem już umiałem wypośrodkować, ale wyleciało wiele osób
Pierdzielisz glupoty. Kazdy dyplom jest dobry jak go umiesz uzyc. Np: studia jezykow tez pewnie uwazasz za slabe ale mozesz sporo kasy zebrac z tego ze znasz kilka jezykow.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Nie wiem czy masz na myśli mnie czy autora, ale pozwól że wytłumaczę to inaczej bo widzę że czytanie ze zrozumieniem boli. Nie neguje studiów - neguje sam cel studiów ('dla papierka') i to że studia stały się biznesem, a uczelnie nie dostosowują kierunków i poziomu kształcenia do obecnych potrzeb rynkowych, tylko co roku zalewają już i tak przesiąknięty rynek absolwentami kierunków, na które nie ma popytu. W praktyce, nawet jak ktoś zaczyna pracę w swoim wyuczonym zawodzie, to i tak musi być przeszkolony i wyuczony od nowa.
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
[
[Usunięty użytkownik]
Teraz byle matoł który jechał na 2 i 3 może pójść na studia i uzyskać mgr, a uczelnie hurtowo ich produkują - inaczej tego nazwać nie można. Brak jest natomiast specjalistów. Winni są też sami studenci często mało ambitni. Zwyczajnie przesypiają i przeimprezowują okres studiów, zamiast równolegle zdobywać 1sze doświadczenie, rozwijać i poszerzać swoje umiejętności, nie tworząc tym samym "planu B" na przyszłość. Jakoś nie słyszałem o bezrobotnych absolwentach MBA, WATu czy SGH.
Z mojego roku (politechnika) WSZYSCY z którymi mam kontakt, pracują w zawodzie, co więcej po 10 latach zajmują stanowiska kierownicze. Przypadek? Raczej kwestia kierunku.
Polibuda z tej strony również... Wszyscy w zawodzie, bo niektórzy musieli żeby cyrografy odrobić... a później bywa różnie... mam nawet znajomego z wydziału co j*nął dyplomem i śluby na video kręci :)
Co by jednak nie mówić, nie znam nikogo ze swoich po polibudzie który by szukał roboty dłużej niż miesiąc.
Tak to właśnie wygląda, moi drodzy magistranci.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
tak to wyglada jak wybierzesz sobie kerunek typu mniemanologia stosowana byle tylko przedluzyc sobie dziecinstwo kosztem starych. jesli pojdziesz na kierunek gdzie jest od 5 osob na jedno miejsce wzwyz to zawsze sobie rade dasz
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Typowy obraz polskiego studenta - pijak, leń, źle wykształcony, nie znający języków obcych. Idzie na studia aby imprezować i chlać. Wybiera kierunki "modne" i łatwe, a po 5 latach staje się magistrem nic nie umienia wyższej szkoły zawodów bezużytecznych. W życiu ma postawę roszczeniową - no bo on jest MAGISTER, i mu się należy mimo tego że swych rąk dziewiczych pracą nie skalał...Niosą później swe dumne CV i chcą być menedżerami, a nie znają różnicy między paragonem a fakturą, kredytem a pożyczką. Żałosne. W akcie rozpaczy obrażają się i wyjeżdżają na zachód szorować kible.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pięknie przedstawiony obraz studenta polskiego. Zgadzam się w 1000% Poezja!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Panowie rozumiem profesorowie?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Prof.Dr.Mgr - to tylko nic nie znaczące skróty przed nazwiskiem. Ile jest teraz wart magister? Obecnie chyba tyle samo co matura 10 lat temu... Liczy się to co umiesz, i jak wykorzystałeś te 5 lat studiów. Niestety ale rzeczywistości nie odczarujesz. Zdecydowana większość studentów w Polsce mieści się idealnie w powyższym opisie. Tylko nieliczny odsetek idzie na studia aby zdobywać wiedzę, brać czynny udział w życiu akademickim czy kulturalnym. Dawny etos studencki upadł niestety.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
@analny_destruktor. Nic dodać i nic ująć w pełni się zgadzam.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Niestety społeczeństwo zachłysnęło się cudowną utopią studiów, a po ich skończeniu zderzają się z brutalną rzeczywistością. Uczelnie zdaję się dostrzegają problem, ale nic z tym nie robią, bo forsa musi się zgadzać. A sami studenci no cóż... ja na szczęście podjąłem studia w innym celu niż imprezowanie i teraz nie żałuję.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Zgodzę się z upadkiem etosu studenta i tym, że tytuł magistra się spauperyzował. To wina głównie prywatnych wyższych szkół finansów i tipsologii. W październiku czesne, a w czerwcu odbiór indeksu z zaliczeniami. Jak na PWr się zachłysnąłem imprezami to potem musiałem się nieźle napocić, żeby się utrzymać. Potem już umiałem wypośrodkować, ale wyleciało wiele osób
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A gdze rysunek wiejskich analfabetow? Najbardziej wysmiewaja wyksztalcenie, ci co go niemaja...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pierdzielisz glupoty. Kazdy dyplom jest dobry jak go umiesz uzyc. Np: studia jezykow tez pewnie uwazasz za slabe ale mozesz sporo kasy zebrac z tego ze znasz kilka jezykow.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Nie wiem czy masz na myśli mnie czy autora, ale pozwól że wytłumaczę to inaczej bo widzę że czytanie ze zrozumieniem boli. Nie neguje studiów - neguje sam cel studiów ('dla papierka') i to że studia stały się biznesem, a uczelnie nie dostosowują kierunków i poziomu kształcenia do obecnych potrzeb rynkowych, tylko co roku zalewają już i tak przesiąknięty rynek absolwentami kierunków, na które nie ma popytu. W praktyce, nawet jak ktoś zaczyna pracę w swoim wyuczonym zawodzie, to i tak musi być przeszkolony i wyuczony od nowa.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Teraz byle matoł który jechał na 2 i 3 może pójść na studia i uzyskać mgr, a uczelnie hurtowo ich produkują - inaczej tego nazwać nie można. Brak jest natomiast specjalistów. Winni są też sami studenci często mało ambitni. Zwyczajnie przesypiają i przeimprezowują okres studiów, zamiast równolegle zdobywać 1sze doświadczenie, rozwijać i poszerzać swoje umiejętności, nie tworząc tym samym "planu B" na przyszłość. Jakoś nie słyszałem o bezrobotnych absolwentach MBA, WATu czy SGH.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
od dziecka robią nam papkę z mózgu , studia dla kr***nów jak i tak wiadomo że 90% ludzi będzie pracować fizycznie.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Z mojego roku (politechnika) WSZYSCY z którymi mam kontakt, pracują w zawodzie, co więcej po 10 latach zajmują stanowiska kierownicze. Przypadek? Raczej kwestia kierunku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Polibuda z tej strony również... Wszyscy w zawodzie, bo niektórzy musieli żeby cyrografy odrobić... a później bywa różnie... mam nawet znajomego z wydziału co j*nął dyplomem i śluby na video kręci :) Co by jednak nie mówić, nie znam nikogo ze swoich po polibudzie który by szukał roboty dłużej niż miesiąc.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
ja juz olalam studia, po 5 latach studiowania ") polecam
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane