Brednie opowiadasz!!! Gimbusem jesteś? Od po wojny, aż do końca lat 80'tych, gruźlica była dość powszechna! Z przymusowych badań RTG, które co jakiś czas każdy w Polsce musiał sobie zrobić, zrezygnowano dopiero w latach 90'tych! Z saturatorów zrezygnowano na początku lat 80'tych, pomimo kryzysu i totalnego braku czegokolwiek do picia! W państwowych spożywczych był tylko sok pomidorowy, a u prywacirza oranżada w torebce! Nic innego nie było! Musiał być jakiś powód, nieprawdaż?
Przemawia sentyment! Przeze mnie zresztą też! Nawet jeżeli byłyby kubki jednorazowe, to różnorodność tego co można kupić do picia, "zabiła" by ten pomysł! Pamiętajmy, że wtedy nic nie można było kupić do picia tak z "buta"! A jak coś było przypadkiem w sklepie, to miało temperaturę...ze 35 stopni! Nie było wtedy szaf chłodniczych czy klimatyzacji! Dlatego taka zimna szklaneczka wody z sokiem była super, bo...w ogóle była, i była...zimna!
Jedynym zagrożeniem w tamtych czasach ( stojąc przy saturatorze ), były pszczoły latające koło soku. Wszyscy pili z jednej szklanki i nikt nie chorował. Fajne czasy :)
Skąd wiesz, że nikt nie chorował? Zaczęto saturatory likwidować na początku lat 80'tych, i to w czasach kiedy kupno coś do picia graniczyło z cudem, a praktyczni nic zimnego się nie kupiło, no za wyjątkiem kwasu chlebowego u nas zwanego Servovitem, czy maślanki w torebce, bo to było w ladzie chłodniczej! Jak przypadkiem była woda mineralna to była nagrzana! Gimpy uświadamiam, że coca-cola, czy pepsi to była albo w Pewexie za $, albo w restauracji, za paskarską cenę (często 1/3-1/2 dniówki robotnika!). Powód chyba był tej likwidacji!
To nie była akurat "gruźliczanka". Gruźliczanka to był automat na monety i szklaneczka (z której każdy spragniony pił) na łańcuszku przyczepiona do automatu. Takie coś było zwykle na dworcach PKP/PKS... Natomiast to tutaj na zdjęciu to coś innego chyba lody ale na pewno nie "gruźliczanka".
Ah, smaki dzieciństwa :D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wspomnienie tego smaku soku...Niezapomniane. Chociaż z sokiem była 2x droższa
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wszyscy pili i nikt nie chorował. Teraz kupisz w sklepie a tam się czai salmonella
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Brednie opowiadasz!!! Gimbusem jesteś? Od po wojny, aż do końca lat 80'tych, gruźlica była dość powszechna! Z przymusowych badań RTG, które co jakiś czas każdy w Polsce musiał sobie zrobić, zrezygnowano dopiero w latach 90'tych! Z saturatorów zrezygnowano na początku lat 80'tych, pomimo kryzysu i totalnego braku czegokolwiek do picia! W państwowych spożywczych był tylko sok pomidorowy, a u prywacirza oranżada w torebce! Nic innego nie było! Musiał być jakiś powód, nieprawdaż?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Pamiętam chciałbym aby to wróciło.:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przemawia sentyment! Przeze mnie zresztą też! Nawet jeżeli byłyby kubki jednorazowe, to różnorodność tego co można kupić do picia, "zabiła" by ten pomysł! Pamiętajmy, że wtedy nic nie można było kupić do picia tak z "buta"! A jak coś było przypadkiem w sklepie, to miało temperaturę...ze 35 stopni! Nie było wtedy szaf chłodniczych czy klimatyzacji! Dlatego taka zimna szklaneczka wody z sokiem była super, bo...w ogóle była, i była...zimna!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jedynym zagrożeniem w tamtych czasach ( stojąc przy saturatorze ), były pszczoły latające koło soku. Wszyscy pili z jednej szklanki i nikt nie chorował. Fajne czasy :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jasne... mądrość życiowa, kogoś, kto nawet nie odróżnia pszczół od os.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Skąd wiesz, że nikt nie chorował? Zaczęto saturatory likwidować na początku lat 80'tych, i to w czasach kiedy kupno coś do picia graniczyło z cudem, a praktyczni nic zimnego się nie kupiło, no za wyjątkiem kwasu chlebowego u nas zwanego Servovitem, czy maślanki w torebce, bo to było w ladzie chłodniczej! Jak przypadkiem była woda mineralna to była nagrzana! Gimpy uświadamiam, że coca-cola, czy pepsi to była albo w Pewexie za $, albo w restauracji, za paskarską cenę (często 1/3-1/2 dniówki robotnika!). Powód chyba był tej likwidacji!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
zawsze możesz się umówić z przyjaciółmi i z jednej szklany pić cały wieczór, wolno Ci
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Była też czerwona w woreczku, trzeba było wbić słomkę
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I coca-cola w woreczkach.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Przy dworcu gł. w Szczecinie, to i wódeczka była dla spragnionych.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiem kaj to jest hehe,moja ci***a mieszka koło KWK wesoła i w Mysłowicach od czasu do czasu bywam:)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Była pyszna !!!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Piłech taką za bajtla pod bahnhofem w Mysłowicach
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Gruźliczanka :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za każdym razem gdy odwiedzałem Warszawę to na PKP Śródmieście gazowana z sokiem z saturatora musiała być :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dzisiaj też można to spotkać tylko bardziej cywilizowane, coś takiego jak na zdjęciu sanepid słusznie powinien by zabronić.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Ponieważ dziś nie ma w Polsce wolności... Jest tylko jej namiastka...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
I prawidłowo. Jak dla mnie to obrzydliwe ale jak ty Chorzowski chcesz zlizywać czyjeś zajady z kubka to smacznego
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
No tak mamy teraz ere plastikowego kubka... W pubie pije z kufla i nie myślę w twoich kategoriach
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A no tak było że kubek był opłukany tylko ze środka i tą samą wodą co poprzedni kubek i tak w kółko....
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Za słusznie minionych czasów piłem codziennie na Wileniaku.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
sa i maja się dobrze widziałem/piłem w Poznaniu i Łodzi
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
We Włocławku w zeszłym roku jeszcze była, może i w tym się pojawi. Jakoś sanepidu na szczęście nie widać.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Dlatego powszechnie nazywano ją "gruźliczanka" :-) Ale była pyszna!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To nie była akurat "gruźliczanka". Gruźliczanka to był automat na monety i szklaneczka (z której każdy spragniony pił) na łańcuszku przyczepiona do automatu. Takie coś było zwykle na dworcach PKP/PKS... Natomiast to tutaj na zdjęciu to coś innego chyba lody ale na pewno nie "gruźliczanka".
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane