Uwzględniając inflację jeszcze nie jest źle, porównać trzeba rok do roku. Nie żeby PiSu bronił, ale puki co to trochę nie obiektywnie. Choć tytuł głosi co innego.
2010 to czasy kryzysu, a pis dostał w spadku spadające bezrobocie i rosnącą koniunkturę. W takim układzie długi się spłaca a nie zaciąga jeszcze większe.
W USA wygrał Trump, który w kampanii namawiał do poważnego rozważania zasadności spłacania zaciągniętego kredytu. Sytuacja jest ciekawa, a swoją drogą dolar w 2010 kosztował 3,10zł a teraz 4,16zł. Przeliczając w 2010 wzrost zadłużenia wyniósł 22,7mld$ a obecnie mamy 16,4mld$. Wartość nabywcza złotówki jest mniejsza, z czego nie należy się cieszyć
Koszt "dobrej zmiany". Ciekawe czy będziemy go spłacać dłużej od spłacania długów zaciągniętych przez Gierka?
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Uwzględniając inflację jeszcze nie jest źle, porównać trzeba rok do roku. Nie żeby PiSu bronił, ale puki co to trochę nie obiektywnie. Choć tytuł głosi co innego.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
2010 to czasy kryzysu, a pis dostał w spadku spadające bezrobocie i rosnącą koniunkturę. W takim układzie długi się spłaca a nie zaciąga jeszcze większe.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
W USA wygrał Trump, który w kampanii namawiał do poważnego rozważania zasadności spłacania zaciągniętego kredytu. Sytuacja jest ciekawa, a swoją drogą dolar w 2010 kosztował 3,10zł a teraz 4,16zł. Przeliczając w 2010 wzrost zadłużenia wyniósł 22,7mld$ a obecnie mamy 16,4mld$. Wartość nabywcza złotówki jest mniejsza, z czego nie należy się cieszyć
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane