To było dzieciństwo i ten dreszczyk przy obieraniu czy w palcach nie wybuchnie
Zgłoś komentarz
✓
Zgłoszenie zostało wysłane
A
Anonim
rozmaczało się je czymś co miało spirytus, np perfumy mamy, potem wyskrobywało z dwie paczki, lepiło kulkę z tej masy i czekało aż wyschnie, delikatnie zawijało w "złotko" i dopiero wtedy był efekt przy wybuchu... jak z karbidu....
Najpierw miałem spluwę na kapiszony, potem na korki, ale to było mało. Potem się robiło samemu takie pistolety do strzelania do tarczy, ze szprych rowerowych, do tego trochę siarki i świeca do podgrzewania. A skończyło się na puszkach z karbidem, bo to dopiero było jebnięcie. :) Cud, że wszyscy przeżyli w całym kawałku. Stare, dobre czasy. To se ne wrati. :)
jak tak dzisiaj patrzę na to pudełko - to w oczy rzuca mi się pieczątką zrobiona kompletnie nieczytelna instrukcja i ostrzeżeniami... dzisiaj komunistyczny Parlament Europejski i Komisje z Ursulą von den Leyen (oby zdechła) dostałby szału i pianotoku na ten widok :)))))
Jak wybuchło w palcach to "trochę" bolało, fakt, ale jak się położyło na chodniku i poturlało w te i z powrotem pod butem, to środek sam wypadał ze środka a z papierka po podarciu wychodziły niezłe kapiszony.
takie korki się dziewczynom pod nogi rzucało.....rajstopy popalone w ch..j, niedobry byłem i tak mi zostało
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
znaczy rozbrojone, obdarte z papieru
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A ile razy w paluchach wydupiło.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
smaczne ale geba potem troche boli
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Się kiedyś z tego strzelało
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
A właśnie niedawno się zastanawiałem czy jeszcze gdzieś na odpuscie takie korki można kupić. Ale te ze zdjęcia to chyba raczej dosyć dawno kupione.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Można. Mam. ;)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Kto nie obierał "korków" ten nie wie .co to poparzone pazury i palce :D
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Opis zdjęcia id**tyczny... Ani to zabawne a już na pewno nie wiocha
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
To było dzieciństwo i ten dreszczyk przy obieraniu czy w palcach nie wybuchnie
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
rozmaczało się je czymś co miało spirytus, np perfumy mamy, potem wyskrobywało z dwie paczki, lepiło kulkę z tej masy i czekało aż wyschnie, delikatnie zawijało w "złotko" i dopiero wtedy był efekt przy wybuchu... jak z karbidu....
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Najpierw miałem spluwę na kapiszony, potem na korki, ale to było mało. Potem się robiło samemu takie pistolety do strzelania do tarczy, ze szprych rowerowych, do tego trochę siarki i świeca do podgrzewania. A skończyło się na puszkach z karbidem, bo to dopiero było jebnięcie. :) Cud, że wszyscy przeżyli w całym kawałku. Stare, dobre czasy. To se ne wrati. :)
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
do odpalania służył "kapiszonowiec" z taką igłą z przodu
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
do kapiszonów był kapiszonowiec. Z korków strzelało sie inaczej, np łopatą na pniaku
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
do korków były korkowce... :) co lepsze modele broni łączyły obie funkcje - można było walić z kapiszonów i korków :) echhhh
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
jak tak dzisiaj patrzę na to pudełko - to w oczy rzuca mi się pieczątką zrobiona kompletnie nieczytelna instrukcja i ostrzeżeniami... dzisiaj komunistyczny Parlament Europejski i Komisje z Ursulą von den Leyen (oby zdechła) dostałby szału i pianotoku na ten widok :)))))
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Koreczki...
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Stado Pisorów w jednym miejscu kapiszony.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Jak wybuchło w palcach to "trochę" bolało, fakt, ale jak się położyło na chodniku i poturlało w te i z powrotem pod butem, to środek sam wypadał ze środka a z papierka po podarciu wychodziły niezłe kapiszony.
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane