Reklama
Reklama

Komentarze

9
R
RonaldB Master

Icek z żoną Chaną w piękne sobotnie popołudnie wybierają się na piknik za miasto. Jest upał, więc siadają w cieniu rozłożystego drzewa. Nagle Chana zrywa się z krzykiem. - Icek, ratuj! - Co się stało? - Mrówki mnie jedzą! A Icek patrzy na swoją brzydką małżonkę i mówi wzdychając: - Aj, aj, aj! Do czegóż to głód może doprowadzić!

M
Majorx Wieśniak

Pewnie wibrator chcieli jej zabrać.

A
Arnold_Boczek Snajper

A kto jej każe ryzykować w tej lewackiej Brukseli, no kto? Może przecież bezpiecznie siedzieć w gumofilcach na zapleczu chlewni w Pierdziszewie.

A
Artur62434 Szyderca

To niemożliwe.

E
Endriu117 Padawan

Jakiś desperat to był.

[Usunięty użytkownik]

Pewnie jakiś uciekinier z dożywotką, któremu wystarczy, że się rusza i na drzewo nie ucieka.

A
Adam64824 Snajper

Kabaret. Kaczyński nie ma czasu na kobiety. A te p**s samice uważają się za piękności. Kempa tobie bliżej do samicy orangutana niż do pięknej polki. Włosy umyj menelu

Z
zajcewicz123 Wieśniak

Rozmarzyła się ptaszyna...

H
henryk Szyderca

Każdy, nawet ona, ma prawo do marzeń.

Reklama