Reklama
Polityka

Stanowski o systemie kaucyjnym: „Od tego mam pod domem kosz”. Woli stracić pieniądze niż nosić butelki

Krzysztof Stanowski nie zamierza przekonywać się do systemu kaucyjnego. Dziennikarz deklaruje, że puste puszki i butelki wyrzuca do kosza, a utraconą kaucję traktuje po prostu jako cenę za własną wygodę. „Nie będę łaził jak jakiś ku… bej, bo to jest głupie i mi to uwłacza” – stwierdził. Tyle że liczby pokazują, że miliony Polaków wybrały inną drogę.

Stanowski o systemie kaucyjnym: „Od tego mam pod domem kosz”. Woli stracić pieniądze niż nosić butelki
Redakcja Łowca
System kaucyjny działa w Polsce od 1 października 2025 roku i od początku budził sporo emocji. Jedni bez większego problemu przyzwyczaili się do odkładania pustych opakowań, inni narzekają na konieczność ich przechowywania, kolejki przy automatach czy fakt, że butelek nie można wcześniej zgnieść.
Do tej drugiej grupy zdecydowanie należy Krzysztof Stanowski. W jednym ze swoich materiałów w ramach Kanału Zero powiedział wprost, że nie zamierza uczestniczyć w systemie na zasadach przewidzianych przez ustawodawcę.
Wyrzucam puszki i butelki do śm***i. Świadomie w ramach własnego komfortu zamierzam trwonić kasę na kupowanie napojów i nie zwracaniu opakowań - deklarował dziennikarz.
I dodał dosadniej: – Nie będę łaził jak jakiś ku… bej, bo to jest głupie i mi to uwłacza. Od tego mam pod domem kosz.
Stanowski nie twierdzi przy tym, że chce odzyskać zapłaconą kaucję. Wręcz przeciwnie – jego argument sprowadza się do tego, że jest gotowy stracić kilkadziesiąt groszy na każdym opakowaniu, jeżeli dzięki temu nie musi przechowywać go w domu i później zanosić do punktu zwrotu. W praktyce traktuje więc kaucję jako opłatę za wygodę.
Za plastikową butelkę o pojemności do 3 litrów oraz metalową puszkę do 1 litra pobierane jest obecnie 50 groszy. W przypadku szklanej butelki wielokrotnego użytku do 1,5 litra jest to 1 zł. Paragon nie jest potrzebny, ale opakowanie musi posiadać oznaczenie systemu kaucyjnego, etykietę i być w stanie umożliwiającym jego identyfikację. 
Stanowski kwestionuje przede wszystkim sens angażowania konsumenta w cały proces. Ministerstwo Klimatu i Środowiska przedstawia jednak zupełnie inną ocenę. Według resortu, system ma ograniczać liczbę opakowań trafiających do przestrzeni publicznej oraz pozwalać na zebranie czystszego surowca, który łatwiej ponownie wykorzystać. Po zwrocie butelki PET są sortowane i przerabiane m.in. na granulat, a aluminium z puszek może ponownie trafić do produkcji.
Wygląda na to, że mimo krytyki system jest intensywnie wykorzystywany. W maju resort informował o pierwszym miliardzie zwróconych opakowań i 57 tys. puntach zbiórki. Te dane szybko się zdezaktualizowały. Według danych z sierpnia bieżącego, od początku działania systemu oddano już 3,2 miliarda puszek i butelek, a w kraju funkcjonowało ponad 60 tys. punktów zwrotu, w tym 17,5 tys. wyposażonych w automaty. Aż 88% zwrotów odbywało się właśnie za ich pośrednictwem. 
Nie znaczy to, że system działa bez problemów. Sam resort przyznaje, że zgłaszane są m.in. kolejki przy automatach oraz trudności z odzyskiwaniem kaucji i zapowiada dalsze zmiany w przepisach. 
Stanowski znalazł tymczasem najprostsze możliwe rozwiązanie tych niedogodności: nie korzystać z systemu i pogodzić się ze stratą pieniędzy. Pytanie tylko, ilu konsumentów stać na podobne podejście – i ilu uzna, że 50 groszy za możliwość wyrzucenia butelki od razu do kosza to rozsądna cena.
Tagi: #polityka #ekologia #system kaucyjny #butelki #krzysztof stanowski #segregacja
Reklama

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

Reklama