Wszystko zaczęło się w czwartek, 17 września, podczas wizyty Karola Nawrockiego we Włodawie. Prezydent uczestniczył tam w obchodach 87. rocznicy agresji Związku Radzieckiego na Polskę. Odwiedził m.in. Cmentarz Wojenny Żołnierzy Wojska Polskiego i mówił o wydarzeniach z 1939 roku oraz wcześniejszych rozbiorach Polski.
W szerszym fragmencie przemówienia Nawrocki przypomniał, że Hitler i Stalin chcieli doprowadzić do zlikwidowania Polski. Następnie mówił, że Polacy są narodem, który może utracić swoje terytorium „nawet na 123 lata albo na sześć kolejnych lat”, ale nie odda swojej „duszy”. Chwilę później dodał: „Możemy stracić terytorium, ale nigdy nie stracimy naszej Ojczyzny”.
Problem pojawił się, gdy Kancelaria Prezydenta opublikowała w mediach społecznościowych krótszy cytat. We wpisie znalazły się słowa: „możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Bez poprzedzającego je historycznego fragmentu zdanie zaczęło żyć własnym życiem.
Na reakcję Donalda Tuska nie trzeba było długo czekać.
„Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium” – napisał premier.
Podobnie zareagował minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. Stwierdził, że zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien mówić przeciwnikowi, czego Polska będzie bronić, a nie co może oddać. Podkreślił przy tym, że obowiązkiem państwa jest obrona każdego centymetra kraju.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka pytał z kolei: „To musi być pomyłka. Pomyłka, prawda?”. Krytycznie wypowiadali się również m.in. Tomasz Siemoniak, Roman Giertych, Katarzyna Kotula i Borys Budka.
Prezydent nie wycofał się jednak ze swojej wypowiedzi. Odpowiadając Tuskowi, ponownie wskazał na historyczny kontekst.
„Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września... Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny” – napisał Nawrocki. Następnie zmienił temat i wezwał premiera do zajęcia się jego projektem dotyczącym cen paliw.
W obronie prezydenta wystąpili również politycy związani z jego otoczeniem. Wiceszef Kancelarii Prezydenta, Adam Andruszkiewicz przekonywał, że krytycy posługują się wyrwanym z kontekstu cytatem dotyczącym historii. Podobną interpretację przedstawił poseł PiS, Marek Ast, który zwracał uwagę, że przemówienie zostało wygłoszone właśnie w rocznicę sowieckiej agresji.
Cała awantura pokazuje przede wszystkim różnicę między pełną treścią wystąpienia a skrótem opublikowanym w mediach społecznościowych. W przemówieniu Nawrocki mówił o historycznej utracie terytorium przez Polskę i przetrwaniu narodu mimo rozbiorów oraz okupacji. We wpisie Kancelarii Prezydenta pojawiło się natomiast sformułowanie „możemy oddać terytorium” – i to właśnie ono stało się paliwem dla kolejnego ostrego sporu między rządem a Pałacem Prezydenckim.
W szerszym fragmencie przemówienia Nawrocki przypomniał, że Hitler i Stalin chcieli doprowadzić do zlikwidowania Polski. Następnie mówił, że Polacy są narodem, który może utracić swoje terytorium „nawet na 123 lata albo na sześć kolejnych lat”, ale nie odda swojej „duszy”. Chwilę później dodał: „Możemy stracić terytorium, ale nigdy nie stracimy naszej Ojczyzny”.
Problem pojawił się, gdy Kancelaria Prezydenta opublikowała w mediach społecznościowych krótszy cytat. We wpisie znalazły się słowa: „możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Bez poprzedzającego je historycznego fragmentu zdanie zaczęło żyć własnym życiem.
Na reakcję Donalda Tuska nie trzeba było długo czekać.
„Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium” – napisał premier.
Podobnie zareagował minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz. Stwierdził, że zwierzchnik Sił Zbrojnych powinien mówić przeciwnikowi, czego Polska będzie bronić, a nie co może oddać. Podkreślił przy tym, że obowiązkiem państwa jest obrona każdego centymetra kraju.
Rzecznik rządu, Adam Szłapka pytał z kolei: „To musi być pomyłka. Pomyłka, prawda?”. Krytycznie wypowiadali się również m.in. Tomasz Siemoniak, Roman Giertych, Katarzyna Kotula i Borys Budka.
Prezydent nie wycofał się jednak ze swojej wypowiedzi. Odpowiadając Tuskowi, ponownie wskazał na historyczny kontekst.
„Panie Premierze, historyku, dziś jest 17 września... Ważna rocznica. Warto wiedzieć: 87 lat temu straciliśmy terytorium, ale nie straciliśmy Ojczyzny” – napisał Nawrocki. Następnie zmienił temat i wezwał premiera do zajęcia się jego projektem dotyczącym cen paliw.
W obronie prezydenta wystąpili również politycy związani z jego otoczeniem. Wiceszef Kancelarii Prezydenta, Adam Andruszkiewicz przekonywał, że krytycy posługują się wyrwanym z kontekstu cytatem dotyczącym historii. Podobną interpretację przedstawił poseł PiS, Marek Ast, który zwracał uwagę, że przemówienie zostało wygłoszone właśnie w rocznicę sowieckiej agresji.
Cała awantura pokazuje przede wszystkim różnicę między pełną treścią wystąpienia a skrótem opublikowanym w mediach społecznościowych. W przemówieniu Nawrocki mówił o historycznej utracie terytorium przez Polskę i przetrwaniu narodu mimo rozbiorów oraz okupacji. We wpisie Kancelarii Prezydenta pojawiło się natomiast sformułowanie „możemy oddać terytorium” – i to właśnie ono stało się paliwem dla kolejnego ostrego sporu między rządem a Pałacem Prezydenckim.
Art.126 pkt.2 Konstytucji RP "Prezydent Rzeczypospolitej czuwa nad przestrzeganiem Konstytucji, stoi na straży suwerenności i bezpieczeństwa państwa oraz nienaruszalności i niepodzielności jego terytorium." Komentarz zbędny!
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Właśnie komentarze jest niezbędny bo to, że jest w konstytucji zapis to nie znaczy, że ten Nawrocki będzie przestrzegać konstytucji jak to udowodnił do tej pory... Powoli to już tylko własnej du**e można zaufać "nie mylić własnej d**y z dziewczyną"
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane