Jeszcze niedawno mało kto spodziewał się takiego sukcesu. 25-letnia Maja Chwalińska triumfowała w prestiżowym turnieju WTA 1000 w chińskim Wuhan, pokonując po drodze Igę Świątek. Polka awansowała aż o 11 miejsc w światowym rankingu i znalazła się tuż za najlepszą dziesiątką tenisistek świata.
Maja Chwalińska ma za sobą jeden z najważniejszych tygodni w swojej sportowej karierze. W niedzielę (18 października) zawodniczka związana z Dąbrową Górniczą pokonała w finale turnieju w Wuhan Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2. Spotkanie trwało niemal trzy godziny, a Polka musiała odrabiać straty po przegranym pierwszym secie.
Zwycięstwo oznacza pierwszy w karierze Chwalińskiej tytuł w turnieju głównego cyklu WTA, i to od razu w prestiżowej kategorii WTA 1000. Polka dołączyła tym samym do Agnieszki Radwańskiej i Igi Świątek, które wcześniej również triumfowały w zawodach tej rangi.
Droga do finału nie była łatwa. Chwalińska wyeliminowała m.in. Ivę Jovic, Marię Sakkari oraz Igę Świątek. Szczególnie głośno zrobiło się o półfinałowym starciu dwóch Polek. Chwalińska pokonała swoją wieloletnią przyjaciółkę 7:5, 6:1. Świątek zmagała się jednak z urazem nogi, który utrudniał jej rywalizację.
Sukces w Wuhan przełożył się na spektakularny awans w rankingu WTA. W poniedziałek (19 października) Chwalińska przesunęła się z 22. na 11. miejsce, osiągając najwyższą pozycję w karierze. Zgromadziła 3031 punktów i znalazła się tuż za czołową dziesiątką. Iga Świątek pozostała na dziewiątym miejscu z dorobkiem 4389 punktów.
Historia Chwalińskiej jest tym bardziej niezwykła, że jej kariera nie zawsze przebiegała zgodnie z oczekiwaniami. Zawodniczka mierzyła się z problemami zdrowotnymi i spadkami formy. Przełom przyniósł tegoroczny Roland Garros, w którym dotarła aż do finału, a triumf w Wuhan potwierdził, że potrafi rywalizować z najlepszymi zawodniczkami świata.
W swoim komentarzu na łamach „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota podkreślił, że sukces 25-latki jest odpowiedzią na opinie ekspertów, którzy wcześniej nie wierzyli w jej możliwości. Dziennikarz wskazał, że Chwalińska może być inspiracją dla młodych sportowców, pokazując, że nawet po trudnych doświadczeniach można wejść do światowej elity.
Dla polskiego tenisa to kolejny powód do dumy. Jeszcze na początku sezonu Chwalińska znajdowała się poza pierwszą setką rankingu WTA. Dziś dzieli ją zaledwie jedna pozycja od TOP 10, a jej nazwisko coraz częściej wymieniane jest wśród największych odkryć tegorocznych rozgrywek.
Maja Chwalińska ma za sobą jeden z najważniejszych tygodni w swojej sportowej karierze. W niedzielę (18 października) zawodniczka związana z Dąbrową Górniczą pokonała w finale turnieju w Wuhan Sonay Kartal 2:6, 6:4, 6:2. Spotkanie trwało niemal trzy godziny, a Polka musiała odrabiać straty po przegranym pierwszym secie.
Zwycięstwo oznacza pierwszy w karierze Chwalińskiej tytuł w turnieju głównego cyklu WTA, i to od razu w prestiżowej kategorii WTA 1000. Polka dołączyła tym samym do Agnieszki Radwańskiej i Igi Świątek, które wcześniej również triumfowały w zawodach tej rangi.
Droga do finału nie była łatwa. Chwalińska wyeliminowała m.in. Ivę Jovic, Marię Sakkari oraz Igę Świątek. Szczególnie głośno zrobiło się o półfinałowym starciu dwóch Polek. Chwalińska pokonała swoją wieloletnią przyjaciółkę 7:5, 6:1. Świątek zmagała się jednak z urazem nogi, który utrudniał jej rywalizację.
Sukces w Wuhan przełożył się na spektakularny awans w rankingu WTA. W poniedziałek (19 października) Chwalińska przesunęła się z 22. na 11. miejsce, osiągając najwyższą pozycję w karierze. Zgromadziła 3031 punktów i znalazła się tuż za czołową dziesiątką. Iga Świątek pozostała na dziewiątym miejscu z dorobkiem 4389 punktów.
Historia Chwalińskiej jest tym bardziej niezwykła, że jej kariera nie zawsze przebiegała zgodnie z oczekiwaniami. Zawodniczka mierzyła się z problemami zdrowotnymi i spadkami formy. Przełom przyniósł tegoroczny Roland Garros, w którym dotarła aż do finału, a triumf w Wuhan potwierdził, że potrafi rywalizować z najlepszymi zawodniczkami świata.
W swoim komentarzu na łamach „Rzeczpospolitej” Bogusław Chrabota podkreślił, że sukces 25-latki jest odpowiedzią na opinie ekspertów, którzy wcześniej nie wierzyli w jej możliwości. Dziennikarz wskazał, że Chwalińska może być inspiracją dla młodych sportowców, pokazując, że nawet po trudnych doświadczeniach można wejść do światowej elity.
Dla polskiego tenisa to kolejny powód do dumy. Jeszcze na początku sezonu Chwalińska znajdowała się poza pierwszą setką rankingu WTA. Dziś dzieli ją zaledwie jedna pozycja od TOP 10, a jej nazwisko coraz częściej wymieniane jest wśród największych odkryć tegorocznych rozgrywek.