Reklama

Rozkładają koce i zdejmują ubrania. Czy za opalanie w parku grozi 1500 zł grzywny?

przez Redakcja — 1 godzina temu
Gdy temperatura rośnie, miejskie trawniki szybko zamieniają się w prowizoryczne plaże. Jedni wyciągają koce i stroje kąpielowe, inni pytają, czy takie widoki w centrum miasta są legalne. Jak opisują Gazeta.pl i „Rzeczpospolita”, samo opalanie się w miejscu publicznym zwykle nie jest wykroczeniem. Granica może jednak zostać przekroczona przez nagość, złamanie regulaminu parku albo zajęcie trawnika, który nie został przeznaczony do rekreacji.
Rozkładają koce i zdejmują ubrania. Czy za opalanie w parku grozi 1500 zł grzywny?
Park jak plaża

Temat wywołał list czytelniczki serwisu Gazeta.pl, której nie spodobał się widok osób opalających się na trawnikach w centrum miasta. Kobieta zwracała uwagę między innymi na ludzi wypoczywających w bikini i kąpielówkach w pobliżu fontann oraz miejskich atrakcji. Pytała, czy na takie zachowanie istnieje odpowiedni paragraf.

Samo oburzenie przechodnia nie oznacza jednak, że doszło do wykroczenia. W polskim prawie nie ma ogólnego zakazu rozłożenia koca i opalania się w kompletnym stroju kąpielowym w przestrzeni publicznej. Znaczenie może mieć natomiast regulamin konkretnego parku, skweru lub innego terenu. Zarządca ma prawo określić, gdzie wolno wypoczywać na trawie, a gdzie należy pozostać na wyznaczonych alejkach.

Bikini to nie przestępstwo

Jak wyjaśnia „Rzeczpospolita”, osoba opalająca się w kompletnym stroju kąpielowym co do zasady nie powinna obawiać się interwencji policji lub straży miejskiej. Inaczej może wyglądać sytuacja, gdy ktoś zdejmuje także bieliznę lub część stroju i pozostaje dobrze widoczny dla przypadkowych osób.

W grę może wtedy wejść artykuł 140 Kodeksu wykroczeń dotyczący publicznego dopuszczenia się nieobyczajnego wybryku. Przewidziano za to areszt, ograniczenie wolności, naganę albo grzywnę do 1500 zł. Przepis nie wymienia jednak opalania ani nagości wprost. Każdy przypadek wymaga więc oceny miejsca, okoliczności i sposobu zachowania danej osoby.

Własny balkon nie zawsze jest prywatny

Problemy mogą pojawić się również na balkonie lub przydomowym tarasie. Choć formalnie jest to część prywatnej nieruchomości, zachowanie może zostać uznane za publiczne, gdy opalająca się nago osoba jest wyraźnie widoczna z ulicy, chodnika albo sąsiednich budynków.

Ekspert cytowany przez „Rzeczpospolitą” podkreśla, że kluczowy jest kontekst. Inaczej oceniana może być nagość na plaży naturystycznej, a inaczej na balkonie w bloku stojącym przy ruchliwej ulicy. Zgłoszenie sąsiada może doprowadzić do interwencji, ale nie oznacza automatycznie, że opalający się zostanie ukarany.

Mandat także za trawnik


Nawet w kompletnym stroju kąpielowym można narazić się na karę, gdy koc zostanie rozłożony w niewłaściwym miejscu. Artykuł 144 Kodeksu wykroczeń przewiduje grzywnę do 1000 zł albo naganę za deptanie publicznego trawnika lub zieleńca poza miejscami wyznaczonymi przez zarządcę do rekreacji. Odpoczynek odpoczynkiem, ale nie każdy kawałek miejskiej zieleni automatycznie staje się plażą.

W praktyce osoba leżąca na kocu w bikini lub kąpielówkach najczęściej nie robi nic nielegalnego. Ryzyko zaczyna się przy pełnej lub częściowej nagości widocznej dla postronnych osób, łamaniu regulaminu obiektu oraz niszczeniu zieleni. Sam widok odsłoniętego torsu może komuś przeszkadzać, ale do wystawienia mandatu potrzeba czegoś więcej niż zwykłego: „nie podoba mi się”.
0

Zglos post

Reklama

Komentarze

0

Brak komentarzy. Badz pierwszy!

Reklama