Podczas zbierania jagód pan Piotr zauważył grzyba, którego postanowił jeszcze nie zrywać. Obok niego pozostawił zafoliowaną kartkę z napisem: „Rezerwacja do czwartku 06.08.2026”. Następnie zrobił zdjęcie i wrócił do lasu po kilku dniach.
Ku jego zaskoczeniu grzyb nadal znajdował się na miejscu. Co więcej, przez ten czas zdążył wyraźnie urosnąć.
„Zbierając jagody w zeszłym tygodniu, zrobiłem sobie rezerwację i działa. Pięknie wyrósł” – napisał autor fotografii. Po udanym eksperymencie stwierdził krótko: „Grzybiarze to jednak spoko ludzie”.
Rezerwacja grzyba podbiła Internet
Zdjęcie kartki szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych. Według informacji podanych przez „Fakt”, wpis zebrał około 10 tys. reakcji i ponad 400 komentarzy. Większość internautów potraktowała pomysł jako niewinny żart i doceniła to, że żaden z przechodzących grzybiarzy nie zabrał oznaczonego okazu.
Nie wszyscy od razu rozpoznali jednak żart. Część komentujących oburzała się, przypominając, że las jest wspólny, a rosnących w nim grzybów nie można sobie zajmować. Inni zastanawiali się, u kogo właściwie dokonano rezerwacji – u leśniczego, ducha lasu, a może któregoś z miejscowych dzików.
Internet już wcześniej „rezerwował” grzyby
To nie pierwszy przypadek, gdy temat rezerwowania grzybów zdobywa popularność. Serwis Gazeta opisywała wpisy publikowane na lokalnych grupach, których autorzy prosili innych mieszkańców, aby nie zbierali grzybów w konkretnych miejscach. Tłumaczyli, że od lat mają tam swoje sprawdzone miejscówki.
Niemal identyczne wiadomości pojawiały się w grupach z różnych części Polski. Zmieniano głównie nazwę miejscowości lub lasu, co wskazywało, że była to kopiowana internetowa prowokacja mająca wywoływać dyskusje i oburzenie.
Radio Eska informowało natomiast o kartkach zauważonych w 2024 roku w Puszczy Białej w województwie mazowieckim. Przy jednym z grzybów znalazła się wtedy informacja o „rezerwacji borowika”, wraz z datą i prośbą o pozostawienie okazu na miejscu.
Czy można naprawdę zarezerwować grzyba?
Kartka pozostawiona w lesie nie zapewnia żadnego pierwszeństwa ani prawa do danego grzyba. W lasach państwowych grzyby można co do zasady zbierać bezpłatnie i bez specjalnych zezwoleń. Znalazca nie może jednak skutecznie ogłosić, że konkretny okaz należy już do niego.
Od tej zasady istnieją wyjątki. Grzybów nie wolno zbierać między innymi w parkach narodowych, rezerwatach, na obszarach objętych zakazem wstępu, uprawach leśnych do czterech metrów wysokości, powierzchniach doświadczalnych oraz w ostojach zwierząt.
Eksperyment pana Piotra udowodnił więc nie tyle skuteczność nowego systemu rezerwacyjnego, ile poczucie humoru i uczciwość przypadkowych grzybiarzy. Nie oznacza to jednak, że przy kolejnym borowiku kartka zadziała równie dobrze. W lesie nadal obowiązuje stara zasada: kto pierwszy znajdzie, ten pierwszy wkłada do koszyka.
Ku jego zaskoczeniu grzyb nadal znajdował się na miejscu. Co więcej, przez ten czas zdążył wyraźnie urosnąć.
„Zbierając jagody w zeszłym tygodniu, zrobiłem sobie rezerwację i działa. Pięknie wyrósł” – napisał autor fotografii. Po udanym eksperymencie stwierdził krótko: „Grzybiarze to jednak spoko ludzie”.
Rezerwacja grzyba podbiła Internet
Zdjęcie kartki szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych. Według informacji podanych przez „Fakt”, wpis zebrał około 10 tys. reakcji i ponad 400 komentarzy. Większość internautów potraktowała pomysł jako niewinny żart i doceniła to, że żaden z przechodzących grzybiarzy nie zabrał oznaczonego okazu.
Nie wszyscy od razu rozpoznali jednak żart. Część komentujących oburzała się, przypominając, że las jest wspólny, a rosnących w nim grzybów nie można sobie zajmować. Inni zastanawiali się, u kogo właściwie dokonano rezerwacji – u leśniczego, ducha lasu, a może któregoś z miejscowych dzików.
Internet już wcześniej „rezerwował” grzyby
To nie pierwszy przypadek, gdy temat rezerwowania grzybów zdobywa popularność. Serwis Gazeta opisywała wpisy publikowane na lokalnych grupach, których autorzy prosili innych mieszkańców, aby nie zbierali grzybów w konkretnych miejscach. Tłumaczyli, że od lat mają tam swoje sprawdzone miejscówki.
Niemal identyczne wiadomości pojawiały się w grupach z różnych części Polski. Zmieniano głównie nazwę miejscowości lub lasu, co wskazywało, że była to kopiowana internetowa prowokacja mająca wywoływać dyskusje i oburzenie.
Radio Eska informowało natomiast o kartkach zauważonych w 2024 roku w Puszczy Białej w województwie mazowieckim. Przy jednym z grzybów znalazła się wtedy informacja o „rezerwacji borowika”, wraz z datą i prośbą o pozostawienie okazu na miejscu.
Czy można naprawdę zarezerwować grzyba?
Kartka pozostawiona w lesie nie zapewnia żadnego pierwszeństwa ani prawa do danego grzyba. W lasach państwowych grzyby można co do zasady zbierać bezpłatnie i bez specjalnych zezwoleń. Znalazca nie może jednak skutecznie ogłosić, że konkretny okaz należy już do niego.
Od tej zasady istnieją wyjątki. Grzybów nie wolno zbierać między innymi w parkach narodowych, rezerwatach, na obszarach objętych zakazem wstępu, uprawach leśnych do czterech metrów wysokości, powierzchniach doświadczalnych oraz w ostojach zwierząt.
Eksperyment pana Piotra udowodnił więc nie tyle skuteczność nowego systemu rezerwacyjnego, ile poczucie humoru i uczciwość przypadkowych grzybiarzy. Nie oznacza to jednak, że przy kolejnym borowiku kartka zadziała równie dobrze. W lesie nadal obowiązuje stara zasada: kto pierwszy znajdzie, ten pierwszy wkłada do koszyka.