Nagrobek jak samochód
Na pierwszy rzut oka fotografie mogą przypominać grafikę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję albo fotomontaż. Publikujący je w serwisie X Leszek Kraskowski zapewnił jednak, że nagrobek jest prawdziwy. Z umieszczonego na nim napisu wynika, że Konrad zmarł 11 lipca 2025 roku w wieku zaledwie 18 lat.
Grób wykonano z ciemnego, polerowanego kamienia. Dolna część została uformowana tak, aby przypominała nadwozie BMW serii 5 generacji E60. Na jednym końcu odtworzono przód samochodu z charakterystycznymi „nerkami” i światłami, a na drugim znalazły się detale nawiązujące do końcówek układu wydechowego. Nad całością stoi tradycyjna płyta z fotografią i inskrypcją poświęconą zmarłemu.
Za wyborem tak nietypowej formy miała stać matka 18-latka, która chciała spełnić marzenie syna i zachować pamięć o jego zainteresowaniu samochodami. W dostępnych publikacjach nie podano lokalizacji cmentarza ani okoliczności śmierci nastolatka.
Fotografie szybko wywołały dyskusję w mediach społecznościowych. Jedni internauci uznali pomnik za przesadzony, inni zwracali uwagę, że sposób upamiętnienia zmarłego jest osobistą decyzją jego najbliższych. Tym razem trudno szukać w całej historii powodów do żartów – za nietypową konstrukcją stoi przede wszystkim rodzinna tragedia.
To nie pierwsze BMW na cmentarzu
Podobne nagrobki powstawały już wcześniej. W 2010 roku „Fakt” opisywał grób Steve’a Marsha, 51-letniego mieszkańca Wielkiej Brytanii i wielkiego miłośnika motoryzacji. Rok po jego śmierci rodzina ustawiła na mogile wykuty z czarnego granitu model BMW M3 w naturalnej wielkości.
Kamienny samochód miał kosztować około 50 tys. funtów i ważyć tonę. Został zamówiony w Chinach na podstawie szczegółowych rysunków, a do ustawienia go na cmentarzu potrzebne były dźwig oraz pomoc około 20 osób.
Przypadek 18-letniego Konrada pokazuje, że także współczesne nagrobki coraz częściej nie ograniczają się do klasycznej płyty i krzyża. Dla części rodzin stają się sposobem na opowiedzenie historii zmarłej osoby oraz zachowanie widocznego śladu jej największych pasji.
Na pierwszy rzut oka fotografie mogą przypominać grafikę wygenerowaną przez sztuczną inteligencję albo fotomontaż. Publikujący je w serwisie X Leszek Kraskowski zapewnił jednak, że nagrobek jest prawdziwy. Z umieszczonego na nim napisu wynika, że Konrad zmarł 11 lipca 2025 roku w wieku zaledwie 18 lat.
Grób wykonano z ciemnego, polerowanego kamienia. Dolna część została uformowana tak, aby przypominała nadwozie BMW serii 5 generacji E60. Na jednym końcu odtworzono przód samochodu z charakterystycznymi „nerkami” i światłami, a na drugim znalazły się detale nawiązujące do końcówek układu wydechowego. Nad całością stoi tradycyjna płyta z fotografią i inskrypcją poświęconą zmarłemu.
Za wyborem tak nietypowej formy miała stać matka 18-latka, która chciała spełnić marzenie syna i zachować pamięć o jego zainteresowaniu samochodami. W dostępnych publikacjach nie podano lokalizacji cmentarza ani okoliczności śmierci nastolatka.
Fotografie szybko wywołały dyskusję w mediach społecznościowych. Jedni internauci uznali pomnik za przesadzony, inni zwracali uwagę, że sposób upamiętnienia zmarłego jest osobistą decyzją jego najbliższych. Tym razem trudno szukać w całej historii powodów do żartów – za nietypową konstrukcją stoi przede wszystkim rodzinna tragedia.
To nie pierwsze BMW na cmentarzu
Podobne nagrobki powstawały już wcześniej. W 2010 roku „Fakt” opisywał grób Steve’a Marsha, 51-letniego mieszkańca Wielkiej Brytanii i wielkiego miłośnika motoryzacji. Rok po jego śmierci rodzina ustawiła na mogile wykuty z czarnego granitu model BMW M3 w naturalnej wielkości.
Kamienny samochód miał kosztować około 50 tys. funtów i ważyć tonę. Został zamówiony w Chinach na podstawie szczegółowych rysunków, a do ustawienia go na cmentarzu potrzebne były dźwig oraz pomoc około 20 osób.
Przypadek 18-letniego Konrada pokazuje, że także współczesne nagrobki coraz częściej nie ograniczają się do klasycznej płyty i krzyża. Dla części rodzin stają się sposobem na opowiedzenie historii zmarłej osoby oraz zachowanie widocznego śladu jej największych pasji.