Aniela Woźniakowska, znana jako Lil Masti, po narodzinach drugiego dziecka przeniosła się z rodziną do Dubaju. Jej kolejne nagrania – od zachwytów nad miastem po prezentację arabskiego stroju – wywołały pytania, czy za promocją Zjednoczonych Emiratów Arabskich stoi współpraca komercyjna. Influencerka nazywa takie sugestie „najczęstszym mitem”, choć wcześniej faktycznie uczestniczyła w sponsorowanej kampanii turystycznej Abu Zabi.
Fot. LilMasti / Instagram
Na początku lipca Lil Masti poinformowała, że wraz z mężem i dziećmi rozpoczęła nowy etap życia w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Przeprowadzka nie była spontaniczna. Influencerka od miesięcy mówiła o planach relokacji, a wcześniej wraz z rodziną uzyskała Emirates ID oraz prawo pobytu. Jak przyznała, marzenie o zamieszkaniu w Dubaju towarzyszyło im od około trzech lat.
– Nowy rozdział w życiu! Dubaj, nasz nowy dom! – napisała Lil Masti pod nagraniem opublikowanym po przeprowadzce.
Od tego momentu jej profile zaczęły jeszcze mocniej przypominać przewodnik po dubajskim stylu życia. Pojawiły się materiały o bezpieczeństwie, klimacie, mieszkaniach, cenach i codzienności rodziny. W jednym z najnowszych nagrań influencerka zaprezentowała się również w abai – długiej, luźnej szacie popularnej w krajach arabskich – oraz nakryciu głowy. Oznaczyła producenta stroju i zapowiedziała prezentację kolejnych zamówionych modeli.
Nagranie wywołało skrajne reakcje. Jedni odbiorcy chwalili próbę poznawania miejscowej kultury, inni uznali stylizację za przebranie i zarzucali influencerce, że zbyt bezkrytycznie przedstawia Dubaj jako idealne miejsce do życia. W komentarzach regularnie powracało także pytanie, czy Emiraty płacą jej za publikowanie kolejnych pochwał.
Lil Masti postanowiła odpowiedzieć na te sugestie w osobnym materiale.
– Czy Dubaj płaci wam za reklamę i promowanie Dubaju? To jest chyba najczęstszy mit – stwierdziła influencerka.
Przekonywała, że odbiorcom trudno uwierzyć, iż ktoś może tak pozytywnie mówić o danym kraju bez otrzymywania za to wynagrodzenia. Wspomniała również, że pierwszy rodzinny pobyt w Dubaju sfinansowali samodzielnie.
Sprawa nie jest jednak całkowicie oderwana od wcześniejszych współprac. W czerwcu 2024 roku Lil Masti publikowała materiały promujące Abu Zabi w ramach kampanii „Experience Abu Dhabi”, prowadzonej na zlecenie miejscowego Departamentu Kultury i Turystyki. Była to sponsorowana podróż, którą influencerka określała później jako wymarzoną współpracę. Nie oznacza to jednak automatycznie, że także jej obecne materiały z Dubaju są opłacane.
Zasady są w tej kwestii proste. Według rekomendacji UOKiK, materiał powinien zostać czytelnie oznaczony jako reklamowy, gdy twórca otrzymuje za jego publikację pieniądze, darmową usługę, produkt lub inną korzyść materialną. Jeżeli influencer pokazuje miejsce lub przedmiot kupiony za własne pieniądze i nie jest związany umową, nie ma obowiązku oznaczania takiej treści jako reklamy.
Kontrowersje wokół promowania ZEA mają także szersze tło. Krytycy wskazują, że wizerunek bezpiecznego i luksusowego państwa nie pokazuje problemów dotyczących praw człowieka. Human Rights Watch w raporcie za 2026 rok ponownie zwraca uwagę m.in. na ograniczenia wolności słowa oraz nadużycia dotykające części pracowników migracyjnych. To istotny kontekst dla odbiorców, który w treściach Lil Masti jest pomijany.
Wiochą nie jest sama przeprowadzka, zachwyt nad nowym miejscem ani założenie lokalnego stroju. Problem zacząłby się dopiero wtedy, gdyby płatny przekaz udawał całkowicie spontaniczną opinię. Na podstawie dostępnych publikacji można potwierdzić wcześniejszą współpracę Lil Masti z kampanią Abu Zabi, ale nie ma podstaw, by przesądzać, że jej obecne życie w Dubaju jest opłacaną reklamą.