Warszawa pamięta pewnego prezydenta-niedojdę, które ze strachu przed tym, że jego kolesie są złodziejami i będą robić wały na wszystkim, co się da, więc wstrzymał wszystkie inwestycje w stolicy - żeby nie dawać im okazji. Jakis czas później został prezydentem czegoś większego, i zasłynął z trzech rzeczy: dilera narkotyków w swoim zespole, tego, że do otwarcia drzwi potrzebował stołeczka, bo nie sięgał klamki, no i nieudanego lądowania po małpkach....
Wiesz że gdzieś dzwoni, ale nie wiesz w którym kościele. Prezydent o którym mówisz przejął władzę po tzw. "układzie warszawskim" i to nie on się bał, tylko urzędnicy, którzy zostali z układu bali się cokolwiek podpisać. To urzędasy po Piskorskim robiły pod siebie w obawie przed utratą ciepłych posadek, stąd spowolnienie. Dobrze że chociaż robili pod siebie, bo kilkanaście lat później cała lewobrzeżna Warszawa robiła do Wisły 😂
Warszawa pamięta pewnego prezydenta-niedojdę, które ze strachu przed tym, że jego kolesie są złodziejami i będą robić wały na wszystkim, co się da, więc wstrzymał wszystkie inwestycje w stolicy - żeby nie dawać im okazji. Jakis czas później został prezydentem czegoś większego, i zasłynął z trzech rzeczy: dilera narkotyków w swoim zespole, tego, że do otwarcia drzwi potrzebował stołeczka, bo nie sięgał klamki, no i nieudanego lądowania po małpkach....
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane
Wiesz że gdzieś dzwoni, ale nie wiesz w którym kościele. Prezydent o którym mówisz przejął władzę po tzw. "układzie warszawskim" i to nie on się bał, tylko urzędnicy, którzy zostali z układu bali się cokolwiek podpisać. To urzędasy po Piskorskim robiły pod siebie w obawie przed utratą ciepłych posadek, stąd spowolnienie. Dobrze że chociaż robili pod siebie, bo kilkanaście lat później cała lewobrzeżna Warszawa robiła do Wisły 😂
Zgłoś komentarz
Zgłoszenie zostało wysłane