Gdybyś nie wylewał tu swoich żali na policję, to nigdy byś się nie dowiedział. Zamiast wejść po schodach, zacząłeś udawać małpę na latarni. Potem wbiegłeś do śmietnika, grzebiąc w odpadach i wrzeszcząc: „I tak nie dostaniecie trzech gwiazdek Michelin!". Kulminacja? Przesadziłeś, łapiąc kota sąsiada i próbując go... no ten tego, a ten się niemiłosierie darł. Więc te podrapania, to nie od koleżanki z pracy. Na zwrócenie uwagi zaproponowałeś abym zajął miejsce kota. Po takim cyrku policja była jedynym ratunkiem dla zdrowia blokowiska.
Choinka z fajfusem.