Jak byłem z kumplem w pływalni, zapytał podczas przebierania dlaczego noszę ten czerwony stanik: Odparłem "Z przymusu, bo żona znalazła go w samochodzie w schowku podręcznym..."
Powiem lepiej. Szukałem płynów eksploatacyjnych na cito w niedzielę. Wiadomo w necie byłoby taniej lub w jakimś hipermarkecie. Ale to miało być na cito i w niedzielę. Podjechałem pod większy Orlen, wchodzę i patrzę. A to kurcze supermarket, zabawki, jedzenie, gazety, ... a rzeczy do samochodu nie widzę. W końcu zauważyłem, w rogu sklepu 2 regały z płynami, wycieraczkami, itp. Dobrze że w ogóle coś bylo, na 40 regałów na stacji benzynowej tylko 2 z typowo samochodowymi sprawami. Kiedyś markety otwierały stacje. Dziś stacje otwierają markety ;)
Pewnie żona pochodziła z prawackiej rodziny, jak kaczyńskie ruchadło leśne!