Po części jest tu prawda jeśli chodzi o np. historię, czy chemię. Jeśli będziesz z zawodu spawaczem to po kija ci wiedzieć co było w 1560 roku we Francji. Inna sprawa jak idziesz na zawód stricto związany z tym np. archeologię to rozumiem. Podstawowa matematyka czy geografia to jednak wymóg, a nie, że 2+2=5, a stolicą Francji jest Marsylia, która leży koło Afganistanu w Ameryce Południowej.
To, co oburza w dosłownych wypowiedziach rabina o gojach, jest w pozareligijnym świecie normą systemową. Już na uczelniach uczy się human capital theory: człowiek = kapitał, praca = zasób, wartość = produktywność. Stąd język: human resources, koszt pracowniczy, optymalizacja zatrudnienia. To jest tzw organizational dehumanization – ludzie redukowani do funkcji i narzędzi. Różnica jest tylko w języku:rabin mówi brutalnie, korporacja mówi excelemm. Sens jest ten sam.
No i ma rację!