"Rosjanie wyszli na ulice już pierwszego dnia po inwazji. Najpierw indywidualnie, bo legalne są tylko pikiety, z czasem bardziej spontanicznie i masowo. W mediach społecznościowych skrzykiwano się na „progułki”, czyli spacery, w 50 miastach – od Syberii po Sankt Petersburg. Władze ostrzegały przed „nielegalnymi zgromadzeniami”, a niektórych aktywistów zatrzymały prewencyjnie. Po pierwszym dniu do aresztu trafiło ponad 1700 osób, połowa w samej Moskwie. Drugiego dnia to już były 2692 osoby (1370 w stolicy), a protesty odbyły się w 20 miastach." - polityka.pl
Pluje szczuje ogłupia ... A Ty co robisz tym postem ?? Niczym się nie różnicie od rządzących ... Płynie w was ta sama krew... Zniszczyć, opluć nawyzywać od dzbanów id****w... Bo skoro ktoś się nie zgadza z moim zdaniem to jest głupi itd.... JESTESCIE SIEBIE WARCI.
Raczej zawał serca.