"Mutterkreuz, czyli Krzyż Matki, był nagrodą, którą Adolf Hitler przyznawał kobietom za urodzenie wielu dzieci. Jednak to odznaczenie mogły dostać tylko te matki, które cechowały się czystością rasową, moralną i genetyczną. "Order ten dowodzi też upolitycznienia niemieckich macic" - pisze Roger Moorhouse w książce "Trzecia Rzesza w 100 przedmiotach"." - tokfm.pl
Tak już jest na tym świecie, miernota miernotami się otacza i nie dotyczy to tylko wiadomej strony. Prawda jest taka, że lepiej z mądrym zgubić niż z głupim znaleźć.
Przecież jak któraś będzie chciała, to i tak zrobi. Nie po cichu, w szpitalu, to w jakimś "gabinecie" albo za granicą. Przecież to u tak ona będzie się zmagać z konsekwencjami tego. Nie proboszcz czy zybertowicz. Niech to się odbywa, jeśli musi, w cywilizowanych warunkach.
Nie ma co rwać włosów bo takie mamy prawo i mógł sobie jechać tym korytarzem. Chyba nie myślicie ze jakiś prezydent by stał w korku lub jechać na równi z innymi bo to po prostu niebezpieczne jest. Karygodne jest to ze pojechał na narty w takim czasie ale mamy klauna za prezydenta a sam sposób przejazdu jak najbardziej w porządku.
Z matmą na maturze połowa księźy nigdy nie mogłaby zostać księżmi. Bo maty nie idzie wykuć, idioci jej po prostu nie zdają.