I gdzie ta wiocha? Ktoś potrzebował prąd za ścianą, być może chciał podłączyć choinkę na dworze albo coś w tym stylu. Czy z tego powodu miał rozwalać pół ściany, kuć dziury, zakładać puszki, szpachlować zdzierać tapety i kleić na nowo? Lepszy taki przedłużacz niż niefachowo poprowadzony przewód pod tynkiem, bo zgodnie z regułami przewody powinny być rozprowadzone pod sufitem i stamtąd później schodzą pionowo do gniazdka - 5 metrów kabla zamiast 50 centymetrów.
On tylko odgarnia włosy.