No i dla mnie zdarzyło się psa pod sklepem zostawić jak z kolegą po kolejną flaszkę poszliśmy. Ale na szczęście żona z pracy wracała i poznała, że to nasz amstaf sobie spokojnie siedzi.
Żadne buractwo, ile razy byłem w biedronce po ten przeklęty ryż, to zawsze jak go brałem z półki opakowanie się rozrywało. Inni pewnie wymieniali na całe i zostawiali rozerwane, ja kupowałem te które wziąłem do ręki. Morał tego taki: niech się ludzie nauczą wyciągać wnioski z zaobserwowanych sytuacji bo obelgami rzuca się łatwo, jednak odszczekać to co się powiedziało jest ciężko.
Ale tak swoją drogą, to hipokrytyzm świętować coś, co w czyimś przekonaniu nie istnieje :) I patrząc na marketingowy bełkot to chyba większość tak robi. Chociaż teraz się zawiodłem. Reklamy na święta grudniowe są robione już w październiku, a na święta wiosenne? Z tydzień przed?
Panowie chyba chcą wystąpić w wieczornych wiadomościach